W pierwszym momencie poczułam się jak w sklepie z cukierkami. Mnóstwo kolorów, kształtów, które zaskakują i bawią. Tak właśnie jest w UAU Project. Każdy zakamarek ich pracowni przenosi nas w świat wyobraźni, dziecięcej lekkości i radosnej eksploracji. W powietrzu czuć artystyczny sznyt, który spotyka się z precyzją maszyn, inżynierską dyscypliną i technologiczną perfekcją. To połączenie tworzy niezwykłą aurę, pełną energii, magnetyzmu i radości samych projektantów. Justyna i Miłosz są absolwentami Wydziału Wzornictwa Przemysłowego Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie. Projektują unikalne przedmioty i obiekty 3D, łącząc estetykę i technologię druku 3D z rzemieślniczym podejściem. W ich pracowni znajdziecie m.in. lampy, wazony, totemy i inne elementy wyposażenia wnętrz.
Chodźcie, zabieram Was dzisiaj w wyjątkową podróż do świata, który jeszcze niedawno był mało znany, a dziś zyskuje status pełnoprawnej sztuki użytkowej, gdzie wyobraźnia spotyka się z designem, a kolory i formy ożywają w sposób absolutnie magiczny.
Agnieszka: Pierwszą drukarkę kupiliście w 2013 roku, i to było jeszcze trochę za wcześnie?
Justyna: Dla nas również było wtedy jeszcze trochę za wcześnie. Myśleliśmy, że będzie to technologia, która pozwoli nam robić wszystko, jednak w tamtym momencie miała jeszcze duże ograniczenia. Musieliśmy poświęcić kolejne dwa lata na naukę i pogłębianie wiedzy na jej temat.
W latach 2015–2016 nastąpił prawdziwy game changer. Wymyśliliśmy fakturę w postaci drobnych paseczków, co sprawiło, że nasze wydruki nabrały większej szlachetności. To, naszym zdaniem, całkowicie zmieniło estetykę tych obiektów.
Jednocześnie odbiorcy wciąż nie byli na to gotowi. Nadal postrzegali druk 3D jako materiał mało szlachetny. Daliśmy sobie więc kolejne dwa lata, aby zobaczyć, w jakim kierunku to wszystko się rozwinie.
W 2017 roku pojechaliśmy na targi do Paryża. Tam pojawiło się bardzo dużo zamówień, co dało nam prawdziwy wiatr w żagle i poczucie, że to, co robimy, ma sens.
Agnieszka: W Paryżu mieliście poczucie, że przyjechaliście z czymś nowatorskim?
Justyna: W tamtym czasie większość osób używała drukarek 3D wyłącznie do prototypowania. Były to maszyny obecne w studiach projektowych, architektonicznych lub na uczelniach. Tworzyło się prototyp, a następnie odlewało go i dalej obrabiało. My zaproponowaliśmy coś innego: produkt ostateczny wychodzący bezpośrednio z drukarki, bez dodatkowej obróbki.
Zależało nam na tym, aby nie tracić materiału. Te dwa lata, które poświęciliśmy na naukę technologii, zaowocowały bardzo dogłębną znajomością materiału. Druk 3D to technologia addytywna, materiał nakładany jest warstwa po warstwie, bez generowania odpadów.
Świadomie wybraliśmy PLA, czyli polilaktyd, materiał pochodzenia roślinnego, który może być kompostowany w kompostowniach przemysłowych. Chcieliśmy być fair zarówno wobec siebie, jak i wobec świata, myśląc o tym, co dzieje się z naszymi obiektami.
Agnieszka: Jak powstają Wasze kolory?
Justyna: Od roku mamy drukarkę, która pozwala nam barwić materiał jeszcze przed drukiem. Kupujemy surowiec bezbarwny i sami nadajemy mu kolor według własnego uznania, a następnie drukujemy to, co chcemy. Wcześniej musieliśmy korzystać z gotowej palety barw, były to dość intensywne kolory.
Agnieszka: Warto podkreślić, że macie dużą sprawczość na Wasze wydruki. Poza kolorami (teraz macie również nowe odcienie, bardziej spokojne, pudrowe), proces powstawania jest bardzo zindywidualizowany.
Justyna: Tak, nowa maszyna pozwala nam na znacznie większą ingerencję w proces, między innymi w sposób wypływania materiału. W ten sposób powstają unikatowe obiekty. W przeciwieństwie do naszych wcześniejszych prób, gdzie najpierw projektowało się formę, a dopiero później ją drukowało.
Agnieszka: Opowiecie nam o procesie?
Miłosz: Nie tylko pracujemy z Justyną, ale jesteśmy ze sobą od ponad 20 lat. Bardzo dużo ze sobą rozmawiamy o tym, co będzie następne i jaki powinno mieć charakter. Jeśli pojawia się rysunek, to zazwyczaj jest to szybki szkic na chusteczce, który bardziej określa charakter niż konkretną formę.
Następnie przenosimy wszystko do komputera. Korzystamy z narzędzia do projektowania algorytmicznego, które umożliwiają nam projektowanie parametryczne. Nie pracujemy na gotowych bryłach, lecz od punktu do krzywej powierzchni. Matematycznie „bawimy się” kształtami, co daje nam dużą swobodę i szybkość wprowadzania zmian. Na końcu przekładamy ten proces na język drukarki.
Skupiamy się przede wszystkim na formie. Ma być nie tylko estetyczna, ale także wytrzymała. Eksperymentowaliśmy z temperaturą, procesem druku, kolorem oraz z łączeniem tych elementów w trakcie drukowania.
Jesteśmy obecni na każdym etapie i aktywnie ingerujemy w cały proces. To, co powstaje, nie jest przypadkowe, efekty są niezwykle przyjemne dla oka. Sam proces jest niezwykle sensualny i miękki, co nas fascynuje.
Agnieszka: Cały czas się rozwijacie, mam wrażenie, że wiatr nie przestaje dmuchać Wam w żagle!
Justyna: Cały czas probujemy proponować coś nowego. Próbujemy zaskakiwać naszych Klientów. Widzimy po naszych 12-letnim doświadczeniu, że zazwyczaj jest tak, że Klientom zajmuje pół roku, do roku, żeby oswoić sie z naszymi nowymi pomysłami. Najpierw jest szok, a później to jest coraz bardziej doceniane. Teraz jesteśmy na etapie oswajania odbiorców z naszymi nowymi rzeczami. Rok temu zmieniliśmy naszą stylistykę. Myślenie o druku, o dostępności naszych projektów. Teraz jest znowu ten etap, kiedy nam sie wydaje, że robimy to już dość długo i już zaczynamy myśleć co możemy zmienić.
Czas pandemii to był krok milowy dla nas, dostaliśmy bardzo dużo zamówień. Ludzie siedzili w domach i czuli, że brakuje im czegoś w tej przestrzeni, jakiegoś koloru, jakiegoś akcentu. Nasze projekty są dla osób, które chcą pokazać swoją indywidualność przez wnętrze w jakim żyją. To jest świetna opcja, że małym elementem, kolorowym, śmiesznym, z przymrużeniem oka, mogą zmienić swoją przestrzeń.
Miłosz: W którymś momencie zaczęły pojawiać sie kopie naszych rzeczy. To był impuls do tego, żeby poszukać czegoś nowego. Trochę w związku z tym odsunęłiśmy się od naszych starych rzeczy i cały czas próbujemy się artystycznie wyrażać.
Agnieszka: Możecie zaprojektować coś pod konkretne wnętrze?
Justyna: Tak, ta technologia umożliwia bespoke pod konkretne wnętrze. W zasadzie wszystkie nasze rzeczy są kastomowe, i dlatego to dopuszcza pewną decyzyjność klienta. Może sobie wybrać elementy, kolory, daje możliwość personalizacji, jeszcze lepszego uzewnętrznienia swojego Ja we wnętrzu.
Agnieszka: Ale również Wasze totemy mogą być spersonalizowane.
Justyna: Tak, dwa duże totemy zaprojektowaliśmy do restauracji Muzealna. Są w dialogu z grafikami Jana Dobkowskiego. To był punkt wyjścia dla mniejszych totemów, które mogłyby być ozdobą domu, kolorowym ptakiem, składającym się z sześciu elementów, gdzie każdy z elementów można by było konfigurować sobie swobodnie. Czasmi też wysyłają nam też zdjęcie swojego wnętrza i proszą, żebyśmy coś zaproponowali.
Cały czas się rozwijają i szują nowych form wyrazu, nie przejmując się, że czasami wpadna na kopię swoich pomysłów. To pokazuje ich pozytywną energią i postawę do świata. Ogromną przyjemnością było poznanie Twórów osobiście i odwiedzenie ich pracowni. Dziękuję za rozmowę @uauproject.

