Historyczny budynek kilkadziesiąt kilometrów od Warszawy. Białe ściany pracowni odbijają światło wpadające przez duże okna. W piecu pulsuje żar, a na drewnianych regałach suszą się powoli ceramiczne formy nieśmiało odwołując się do malarstwa Tarasina.
Zapraszam Was dzisiaj do świata Magdy Jurek https://www.panijurek.pl, wszechstronnej projektantki, która balansuje na granicy designu i sztuki. Ceramiczne lampy, były początkiem alfabetu, który Pani Jurek uzupełnia o kolejne projekty, tworząc charakterystyczne znaki w przestrzeni, łatwo dzisiaj rozpoznawalne, oszczędne w formie, a jednoczesnie niezwykle poetyckie.

Agnieszka: Powiedz jak to się wszystko zaczęło?
Pani Jurek (Magda Jurek): To było już tak dawno,… zawsze byłam zanurzona w świecie plastycznym, wizualnym, on mnie zawsze pociągał, fascynował, to był mój język wyrazu, w którym się najlepiej czułam, a poza tym lubiłam robić rzeczy rękami. To mi wychodziło. Liceum plastyczne było dla mnie zbawieniem
Poruszam się w materii plastycznej od bardzo dawna i szukam różnych ścieżek. Myślenie płaskie, myślenie obrazem jest mi chyba najbliższe. Uwodzi mnie iluzja, którą tworzy obraz – świat zamknięty w ramie, świat w świecie, jak baba w babie 🙂
Agnieszka: Ale zaczęłaś jednak od rzeczy 3D
Pani Jurek: Zaczęłam od malarstwa. Projektowanie przedmiotów przyszło dużo później, jednak jak przyjrzysz się tym przedmiotom uważniej, to zobaczysz, że one są w zasadzie płaskie. Na przykład lampy ceramiczne z kolekcji TRN, są takimi znakami w przestrzeni. Są skonstruowane w taki sposób, że nie kręcą się frywolnie w przestrzeni, tylko wyznaczają osie, wyznaczają kierunki, żeby w tej przestrzeni być znakiem.
Agnieszka: A propos znaku, dzisiaj bez podpisu wiadomo, że to Ty. Niejeden artysta życzyłby sobie takiej wizytówki. Czy to było zamierzone?
Pani Jurek: Nie myślę o niczym koniunkturalnie. Nie potrafię robić rzeczy, które należy zrobić, albo które mogłyby mi się opłacać. Wszystkie rzeczy, które robię łączą się ze sobą. Te lampy były alfabetem, a kolejne projekty są kolejnymi literami tego alfabetu. Wszystkie te rzeczy jesteśmy w stanie połączyć w małe, prywatne uniwersum.
Kolekcja TRN odnosiła się w jakiś sposób do obrazów Tarasina, które bardzo lubię. Często patrząc na ceramiczne elementy stojące na półkach, naszej pracowni, myślę, że one w tych układach tłumaczą, to o co mi chodziło. Tworzą rodzaj bezustannie zmieniającej się abstrakcyjnej kompozycji.
Agnieszka: Powiedz jakie materiały są dla Ciebie kluczowe w procesie tworzenia?
Pani Jurek: Pracujemy jako studio w ceramice, to jest nasza materia, nasz znak rozpoznawczy, więc to jest podstawowa baza. Natomiast dla mnie ważne są też kredki, farby, papier, wszystko, co daje mi możliwość pracy na płaszczyźnie i pracy z kolorem.
Agnieszka: Czy masz ulubiony etap twórczy, który sprawia Ci największą frajdę?
Pani Jurek: Uwielbiam początki, rysowanie, myślenie o projekcie, bo one są wolne od konfrontacji ze swoimi słabościami, czyli można sobie wyobrażać wszystko i to jest bardzo miłe i to pielęgnuję. Potem jest etap walki z materią, który jest trudny, czasem satysfakcjonujący, a momentami bardzo frustrujący. Wspaniałym momentem są narodziny projektu, kiedy już widać, że on się połączył z tym co sobie wyobrażaliśmy.

Agnieszka: A Wasze kolory?
Pani Jurek: Ceramika i kolor to wspaniały mariaż, mamy kolory, których nie da się uzyskać farbami, bo jest w nich taka szklista, piękna transparentność, która jest dla mnie superważna. Mamy różne szkliwa – jedne są kryjące, inne transparentne, co daje zupełnie inne efekty.
Agnieszka: Przez to, że wszystkie te kolory są naprawdę piękne, ma się poczucie, że nieleżenie co z czym połączymy, wszystko wygląda świetnie.
Pani Jurek: Chociaż, mamy tutaj wiele nieoczywistych połączeń, które leżą w mojej estetycznej naturze. Dobieram je tak, żeby były intrygujące i prowadziły ze sobą dialog. Brudne kolory świetnie się łączą z tymi świetlistymi. Zobacz ten, taki maślano-żółty kolor! Jak mówił Stefan Gierowski, w kolorze musi być światło. Nawet jeśli jest to kolor ciemny.
Agnieszka: Genialny!
Pani Jurek: Ja go uwielbiam
Agnieszka: A masz poczucie, że w ostatnim czasie zmieniło się pojęcie estetyki u Klientów?
Pani Jurek: Na pewno się zmieniło podejście do koloru u Klientów w Polsce. Jak zaczynaliśmy z lampami, to w pierwszym roku zamawiane były w zasadzie tylko czarne lampy. Teraz ludzie się odważyli i to jest bardzo fajne. Myślę, że to jest zasługa również mód zewnętrznych.
W pracowni Pani Jurek https://www.panijurek.pl/shop czuć niezwykła energię i kreatywność, która buzuje. Czekamy na kolejne kolekcje, a ja dziękuję bardzo za rozmowę.

